Dlaczego warto mieć syntetyczne pędzle – recenzja Nanshy

pędzle nanshy brushes onyx black

Pędzle to absolutny must have każdej kobiety, która lubi makijaż. Z naturalnego włosia, syntetyczne, białe, czarne, w stylu jednorożca… Wybór jest ogromny.  Jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia i pewnie nie raz cena. Często oglądam filmy na YouTube. Niektóre dziewczyny zachwalają pędzle, z którymi miały kontakt dokładnie raz.  Nigdy ich nie umyły, otworzyły paczkę, napaćkały sobie fluid, kilka cieni i stwierdziły, że ten pędzel jest taki świetny, bo tak fajnie mizia, dosłownie orgazm! Super, tylko jak on się sprawdza w warunkach domowych albo wyjazdowych? Część osób zajmuje się profesjonalnym makijażem i potrzebuje dobrych, wytrzymałych pędzli, z którymi łatwo się pracuje. Inne nakładają makijaż tylko sobie, ale zamiast 20 zestawów, które są ładne wolą mieć 2-3 (a może tylko 1) sprawdzone. Pędzle mają robić efekt na twarzy, a nie tylko w opakowaniu.  Jestem bardzo wyczulona na takie reklamy, kiedy ktoś wmawia mi, że coś muszę mieć, a najlepiej dlatego, że jest ładne. Niestety zdarza mi się na nie nabierać. W ciągu minionego roku miałam zestaw pędzli cieszących oko, z którego w tym momencie została tylko część syntetyków, których z resztą nie lubię i jeden mały problematyczny pędzelek z naturalnego włosia do różu/rozświetlacza.  Reszta poleciała do kosza. Nie zapłaciłam za nie dużo, ale biorąc pod uwagę jak szybko były w bardzo złym stanie to przepłaciłam kilkakrotnie. I co z tego, że kupiłam akcesoria wyprodukowane w Polsce wspierając nasz rynek, jeśli one nie były w stanie wesprzeć ani mojego makijażu, ani mojej kieszeni?

Nie lubię i nie chcę pielesić pędzli. Nie chcę mi się nakładać na nie odżywek. Są lepsze sposoby spędzania czasu niż umartwianie się nad akcesoriami 😊 Dzisiejszy wpis jest dla osób, które chcą mieć pędzle dla siebie, do domu, na własny użytek. Dla takich, które cenią swój czas i pieniądze. Napiszę wam dlaczego gdybym miała mieć tylko jeden zestaw to wolałabym taki właśnie „eko”. I nie twierdzę, że pędzle, które pokazuje to najlepsze syntetyki, bo aż takiego porównania nie mam,  na pewno są lepsze. To po prostu moje ulubione. I nie jest to żadna nowość. Są dobre pędzle, o których się zapomina, bo już nie są modne. Na przykład niektóre z EcoTools, Sunshade Minerals czy nawet Hakuro. Uważam, że wciąż warto o nich pisać.

pędzle nanshy brushes onyx black

Wybierając pędzle stawiam na ich trwałość i komfort używania.  Podstawowe różnice między pędzlami syntetycznymi a tymi z włosia naturalnego są dość oczywiste. To z czego są i do czego są. Nie będę się o nich rozpisywać, bo to nie o tym post. Tu będzie tylko o syntetykach. Pomijam całą ekologiczną otoczkę, to zawsze duży plus, ale nie dlatego takie pędzle lubię. Lubię je, bo jestem leniwa i uważam, że rzeczy mają służyć mnie, a nie ja im. Dlatego wszystkie moje pędzle przechodzą prawdziwe crush testy 😊

Jedyną rzeczą, której nie robię każdego dnia przy makijażu to pełny make up oka. Nie zawsze chce mi się używać cieni, a jeśli już to bardzo rzadko wybieram jakieś ciemne czy bardzo agresywne kolory. Lubię nudziaki i delikatne pastele. W większości paletek wykorzystuję tylko najjaśniejsze beże. Pewnie dlatego, że moim ulubionym elementem makijażu jest czarna wyciągnięta kreska i stawiam głównie na nią. Do takiego makijażu pędzle syntetyczne spokojnie wystarczą. Zdarza się, że niektóre z nich są bardziej miękkie niż te naturalne, a i z rozcieraniem nie ma żadnego problemu, tym bardziej jeśli cienie to jakieś stonowane beże, brązy, róże. Czasami trzeba machnąć dwa, trzy razy więcej, bo takie włosie ma zamknięte łuski, nabiera się inną ilość produktu.

Wiadomo, że pędzle syntetyczne są stworzone głównie do produktów półpłynnych, płynnych, itp., np. podkładów. Ale nie jest powiedziane, że można ich używać tylko do tego. Są całe zestawy takich pędzli. Osobiście wolę syntetyki do wszystkiego, prawie zawsze. Są po prostu wygodniejsze, bo nieporównywalnie trwalsze i przede wszystkim lepiej się je myje, nie chłoną tyle produktu, nie pachną i najważniejsze- nie trzeba o nie dbać. To takie pędzle, z którymi nie trzeba nic. Sprawdzają się dobrze do pudrowych czy sypkich produktów, większości bronzerów oraz róży. Jedyna różnica polega na aplikacji i rozcieraniu jakiegoś bardzo wymagającego makijażu, z naturalnymi jest szybciej. I tylko tyle albo aż tyle. Zależy na czym komuś zależy 😊  Moim zdaniem dla zwykłego śmiertelnika, do codziennego użytku pędzle syntetyczne są lepsze. Rzadko sięgam po inne, bo nie chce mi się ich myć, odżywkować, osłonkować i troszczyć się o włoski.

Oczywiście nie wszystkie syntetyki są dobre. Zawsze zdarzą się jakieś tandetne. Do tego zestawu z Nanshy mam akurat zaufanie. Pędzle mam od sierpnia albo września zeszłego roku. Nanshy to angielska firma, ale to co mam zostało wyprodukowane w Chinach. To może być dla kogoś ważne, dla mnie niekoniecznie. W zestawie jest 12 pędzli. Patrzę na stronę sklepu, w którym zamawiałam i w tym momencie kosztują około 260 zł. Co moim zdaniem jest bardzo uczciwą ceną, biorąc pod uwagę ilość i to jak te pędzle są dobrane, a także koszt gdyby chciało się kupić pojedyncze sztuki. Jest mało niepotrzebnych, jak na mój gust tylko jeden, ale i tak znalazłam dla niego zastosowanie 😅 Brakuje może dobrego pędzla do podkładu, ale ja np. wolę gąbkę. Dlatego nawet nie dokupowałam, chociaż o tym R01 czy tam 2 krążą bardzo dobre opinie. To czy one są ładne czy nie, to już kwestia indywidualna. Jak dla mnie są takie klasyczne, podobają mi się. Kolor tych czarnych to dokładnie onyx black. Tutaj jak wyglądają w innym, sztucznym świetle.

pędzle nanshy brushes onyx black indigo nails paznokcie

Na zdjęciach niżej możecie zobaczyć jak wyglądały jeszcze nieużywane i jak prezentują się w opakowaniu.

pędzle nanshy brushes onyx black

pędzle nanshy brushes onyx black

pędzle nanshy brushes onyx black

pędzle nanshy brushes onyx black

Warto dodać, że mają krótsze rączki niż niektóre pędzle. To ma swoje plusy i minusy, ale było jednym z powodów, dla których je kupiłam. Krótkowidze zrozumieją 😊 Na zdjęciu porównanie długości rączek z pędzlem Hakuro.

pędzle nanshy brushes onyx black hakuro h21

Tak prezentują się po 9 miesiącach. Zwykle myje je raz w tygodniu, czasami dwa. Używam mydła w kostce. Zazwyczaj dezynfekuje alkoholem izopropylowym, teraz akurat mam płyn do pędzli z MUR, spryskuje i wycieram je po każdym użyciu. Nigdy nie suszyłam ich w osłonkach ani nie robiłam nic dodatkowego oprócz mycia. Wielokrotnie przewoziłam je luzem w walizce z ciuchami i resztą kosmetyków. Myślę, że jak na takie traktowanie wyglądają bardzo ok 😉 Nie wiem czemu jest ich 13, musiałam jeszcze jakiś kupić i już zapomniałam.

pędzle nanshy brushes onyx black

pędzle nanshy brushes onyx black powder brush

pędzle nanshy brushes onyx black

pędzle nanshy brushes onyx black

A to ten jeden prawie niepotrzebny pędzel. Mniej więcej od roku nie pamiętam o pędzelku do masek, dlatego używam tego. Nakładam nim zwykle moją ulubioną glinkę zieloną. Rusza się w nim skuwka, chyba coś się odkleja, pewnie przez maski i solidniejsze mycie.

pędzle nanshy brushes onyx black foundation brush

Myślę, że pędzelki z Nanshy to dobry zakup. Są miękkie i solidne, bezproblemowe. Szukam jakiejś wady i nie mogę znaleźć. Teraz używam też ich gąbki, którą opiszę zaraz przed wyrzuceniem, ale jeszcze się na to zapowiada.  


Co myślicie o tych pędzlach? Napiszcie czy może ich używałyście? Na co zwracacie uwagę przy wyborze pędzli, co jest dla was najważniejsze? Jakie pędzle wybieracie do codziennego makijażu syntetyczne, naturalne, jedne i drugie, a może co wam w rękę wpadnie 😉? Jestem też bardzo ciekawa, które pędzle lubicie najbardziej 😊

17 komentarzy:

  1. Te pędzelki prezentują się naprawdę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo lepiej, bardzo mi dziś dokuczało słońce, co chwilkę ostra zmiana światła

      Usuń
  2. Wow cudeńka.
    świetnie wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już od tygodnia rozważam zmianę moich pędzli, zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezentują się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam się na pędzlach, ale te wyglądają bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przytuliłabym taki zestaw pędzli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W pewnym momencie na yt było o nich strasznie głośno. Nie mam ich. Posiadam Hakuro i uwielbiam ;p
    Dobrze napisany post!
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię syntetyczne pędzle :) Tych z Nanshy jeszcze nie miałam, ale Hakuro bardzo fajnie się sprawują. Mimo to, nie zrezygnowałabym z naturalnych pędzli, zależy co do czego, niektóre kosmetyki o wiele lepiej nakłada mi się naturalnym włosiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Hakuro też mam pojedyncze sztuki, syntetyczne i te z naturalnego włosia. Nie używam ich za często, nawet nie pościerały mi się napisy, mimo że są dość stare. W codziennym makijażu rezygnuję z naturalnych, bo nie widzę większej różnicy, za to później mam więcej czasu dla siebie :) Tylko pojedyncze kosmetyki, tak jak napisałaś, często konkretnych marek nakładają się gorzej, np. róże z Benefitu.

      Usuń
  9. Tej marki jeszcze nie znam, ale także używam syntetycznnych. Mam różne, z Sephory, Inglota, Paese i no name i ze wszystkich jestem zadowolona. Mam dostosowane do swoich potrzeb więc jest ich trochę mniej, ale faktycznie syntetyczne są łatwiejsze w utrzymaniu. Choć lubię naturalne produkty, to jednak w tym wypadku wygrywają syntetyki :) No i propo makijażu oka cieniami, ja odkąd mam nieco więcej pędzli, tak usprawniły mi wykonywanie makijażu, że nie dość że jest ładniejszy, trwalszy, to jeszcze szybciej go robię. W 15 minut mam pełny makijaż! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy podobne podejście ;) 15 minut na full make up to świetny czas :)

      Usuń
    2. I ile dłużej można dzięki temu spać! :) :)

      Usuń

Dzięki za każdy komentarz :) Chętnie zajrzę też do ciebie, nie zostawiaj linka i tak cię znajdę. Jeśli chcesz mnie obserwować na pewno się odwdzięczę.

Copyright © 2014 Nelaviel , Blogger