O trzech różach, które warto mieć w lato – Sleek, Benefit, MAC

benefit coralista mac extra dimension cheeky bits sleek rose gold blush

Hej, dziś wpis o trzech różach, które warto mieć w swojej kosmetyczce w lato. Początkowo myślałam o czterech, ale postanowiłam wybrać jeden w klasycznym letnim kolorze, drugi dzięki, któremu możemy zmienić inne nudne w coś ciekawszego i ostatnio mój ulubiony.

sleek rose gold


Pierwszy róż to Sleek w klasycznym letnim odcieniu rose gold. To chyba wciąż najlepszy z dostępnych na naszym rynku zamienników kultowego odcienia Orgasm firmy Nars. Czym różni się od swojego dużo droższego brata? Ilością złotego pigmentu, tu jest go więcej, ale poza tym tak naprawdę niczym. Nawet trwałość jest porównywalna, ogólnie taka sobie, po 3-4 godzinach trzeba go poprawić. Jeśli macie ochotę na taki kolor różu, to doradzam wam ten, w tym wypadku nie ma sensu wydawać większej gotówki.

benefit coralista blush

Kolejny to mój must have nie tylko latem-Coralista Benefit. Róż ma kolor pięknej satynowej moreli, zostawia na twarzy bardzo świeży i subtelny błysk. Używany solo jest praktycznie niewidoczny, natomiast z czymś potrafi zdziałać cuda. Jeżeli macie kosmetyki, z którymi nie bardzo trafiłyście w kolor, chcecie go ocieplić, zmienić lub wam się już trochę znudziły to polecam ten róż. Np. na bardzo ciepłym pomarańczowawym bronzerze robi efekt różu w odcieniu terracotta. Połączony z nudnymi matowymi różami (różowymi różami…) tworzy piękną świeżą brzoskwinie. O taki kolor jest trudno, zwykle można kupić albo typowo pomarańczowe albo zbyt różowe. Sama używam go najczęściej w duecie z innymi bardzo zimnymi odcieniami. Zawsze wygląda bardzo świeżo i ładnie. Trwałość bez zarzutu do tego ładny zapach. Trzeba go nakładać pędzlem z naturalnego włosia.

benefit coralista mac cheeky bits

O ostatnim pisałam już w maju. To Extra Dimension Blush w odcieniu Cheeky Bits. Tak naprawdę doceniłam go dopiero kiedy przyszły trochę cieplejsze dni i ostatnio używam prawie codziennie. Warto go mieć akurat w lato, bo: podkreśla opaleniznę, tworzy też jakby sztuczną dając efekt naturalnego rumieńca-takiego od słońca lekko czerwonego. Przyda się zarówno dla osób, które opalają twarz i dla tych, które tego nie robią. Efekt naturalnego słonecznego rumieńca można trochę podkręcić delikatnie kładąc ten róż w okolicach skroni. Co do samego koloru, jest zupełnie inny w opakowaniu, na swatchach i na twarzy. Najprościej można powiedzieć, że jest malinowy, a złoty blask jest raczej niewidoczny na twarzy. Delikatnie rozświetla, dobrze się nakłada i blaknie po około 7 godzinach.

Na ostatnim zdjęciu swatche róży. Miałam lekki problem, żeby je zrobić, bo pod każdym kątem wyglądały zupełnie inaczej. Jedno zdjęcie w domu z kanapy przed burzą, drugie na zewnątrz. Zaczynając od lewej: Sleek, Benefit, MAC, a na drugim czwarty, którego w końcu nie opisałam 😊… 

sleek rose gold benefit coralista mac cheeky bits swatches


mac extra dimension blush cheeky bits sleek rose gold benefit coralista

Macie jakieś ulubione letnie róże? Których używacie w to lato?
Pozdrawiam 😘

11 komentarzy:

  1. Lubię róż z WIBO, który jest podobny do tego ze Sleeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym różu pomyślałam, widząc róż ze Sleeka! :D

      Usuń
  2. Piękne róże, nie mam swojego ulubieńca, poza tym na lato, to już dla mnie zbyt dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lato czasami fajnie bez niczego nawet :)

      Usuń
  3. wszystkie są piękne :) a róże uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mój ulubiony element makijażu ;)

      Usuń
  4. Ja kiedyś miałam wielką ochotę na róże ze Sleek ale naczytałam się o ich niesamowitej, przesadzonej pigmentacji i że można sobie nimi plamy zrobić i zrezygnowałam. Więc jak to z tym jest wg ciebie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dobrze napigmentowane, tzn. że nie musisz się z nimi jakoś siłować (ładnie się je nakłada i syntetycznym i naturalnym pędzlem) ale nie jakoś niesamowicie, nie wiem jakim cudem dziewczyny robią sobie nimi plamy, bo też czytałam takie opinie i się dziwiłam. Myślę, że warto je wypróbować jeśli szukasz jakichś konkretnych kolorów, zamienników droższych róży, bo mają sporo naprawdę niezłych kolorów. Ale jeżeli chcesz jakiś dzienny róż w takim uniwersalnym kolorze, żeby się też dobrze trzymał, itp. to odradzam, bo one szybko bledną i wypadałoby nosić w torebce, żeby w trakcie dnia sobie poprawić. Także widzisz, nawet jakbyś nałożyła za dużo to nadmiar szybko zniknie. To samo mam z rozświetlaczami ze Sleek-piękne, dobrze napigmentowane, ale trwałość pozostawia bardzo dużo do życzenia. Można też nakładać jak ktoś się boi bardzo dużym puchatym pędzlem lub takim duofibre (skunskem), który zostawi tylko mgiełkę.

      Usuń
  5. Ja używam niezmiennie od kilku lat Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób je lubi :) A mnie jakoś tak średnio pasują, denerwuję mnie to, że ciężko się je nakłada, do tego robi się na nich ta skorupka.

      Usuń

Dzięki za każdy komentarz :) Chętnie zajrzę też do ciebie, nie zostawiaj linka i tak cię znajdę. Jeśli chcesz mnie obserwować na pewno się odwdzięczę.

Copyright © 2014 Nelaviel , Blogger